Moja prywatna strona WWW
O mnie ...
Urodziłem się na początku II połowy XX wieku, czyli bardzo dawno. Jak opowiadali mi Rodzice, byłem dość niegrzecznym dzieckiem. W wieku 7 lat wysłano mnie do szkoły w pobliżu miejsca zamieszkania. Chodziłem tam przez trzy lata, później przeniosłem się do szkoły w centrum miasta, podobno znacznie lepszej. Była to podstawówka połączona z liceum. Miało mi to ułatwić zostanie lekarzem, co było marzeniem moich Rodziców.
Niestety, w czasie wakacji po szóstej klasie szkoły podstawowej mój Tato kupił mi egzemplarz ukazującego sie wtedy miesięcznika "Horyzonty techniki dla dzieci", który wszystko zmienił. W każdym numerze czasopisma był rozdział typu "Zrób to sam", a w tym konkretnym - opublikowana była budowa odbiornika radiowego. No i skończyły się marzenia moich Rodziców - zainteresowałem się elektroniką. W wyniku tych zainteresowań (i pewnego przykrego, choć mobilizującego, incydentu w klasie siódmej) zdecydowałem się pójść do technikum elektronicznego.
Technikum to znane było w tym czasie z wysokiego poziomu nauczania (tak jest do dzisiaj) oraz cechowało się największą liczbą chętnych na jedno miejsce. Do dzisiaj wspominam ten lipcowy poranek, gdy tłum uczniów tłoczył się przed technikum w oczekiwaniu na egzamin wstępny - wśród nich byłem ja - przestraszony robaczek. Nagle wyszła Pani Sekretarka, wyczytała listę kilku uczniów i oznajmiła, że dostają się oni bez egzaminów. Byłem też na tej liście, co mnie zaskoczyło, ale to chyba był efekt dobrych ocen z matematyki i fizyki na koniec podstawówki (z innych przedmiotów nie były takie dobre).
Nauka w technikum to chyba najbardziej sympatyczny okres mojej edukacji. Lubiłem wszystkie przedmioty ścisłe i zawodowe a wiedzę chłonąłem jak przysłowiowa gąbka. Dobrze wspominam praktyki zawodowe, brałem też udział (z sukcesami) w różnych szkolnych konkursach związanych z elektroniką. A dodatkowo uczestniczyłem w założonym w szkole muzycznym zespole big-bitowym (tak to się nazywało) jako gitarzysta solowy - zespół miał nazwę "Nocne Cienie". Technikum zakończyłem maturą i tytułem "technika elektronika".
Dalsza moja edukacja już nie była tak różowa. Po skończeniu technikum kilkukrotnie próbowałem dostać się na studia. Czasem z powodzeniem, a czasem bez powodzenia. Jeśli już się dostawałem, to nie długo tam wytrzymywałem, na ogół, jak to dzisiaj oceniam, z mojej winy. W międzyczasie zatrudniałem się w różny zakładach pracy w większości w swoim zawodzie. Trwało to do momentu, gdy zacząłem pracować w pewnej firmie inżynierskiej jako projektant. W wyniku "przezywania" mnie inżynierem, szczególnie przez klientów firmy, postanowiłem jednak ponownie podjąć studia politechniczne w systemie zaocznym (i je ukończyć).
W tym okresie studia zaoczne były już płatne. Być może było to dodatkowym czynnikiem mobilizującym ich ukończenie. Dzięki dobrym wynikom w nauce od II semestru otrzymywałem stypendium, które w dużej mierze pokrywało mi koszty studiów. Ukończyłem Politechnikę uzyskując tytuł magistra inżyniera (z III wynikiem na roku). Moją wyuczoną specjalizacją jest automatyka. Ukończenie studiów wyższych było choć częściowym spełnieniem marzeń moich nieżyjących już Rodziców. Od tego czasu pracowałem już zawsze jako projektant systemów automatyki - jako "najemnik" ale także na własny rachunek.
Kiedyś miałem żonę, a teraz mam Ukochaną Elżbietkę, która też mnie kocha!